Poczucie klasyki Angeliny
Przez ostatnie trzy miesiące Angelina Jolie była gwiazdą 50 Shades of Beige. Pod koniec sierpnia nosiła ten kolor na Festiwalu Filmowym w Wenecji 2024 z orientalną stylizacją Toma Forda, wyrafinowaną symfonią drapowań Tamary Ralph i trenczem z krótkim rękawem Diora, a na początku września na Festiwalu Filmowym w Telluride, gdzie widzieliśmy ją w długiej dzianinowej sukience z dopasowanym bolerkiem Brunello Cucinelli. Niedawno, pod koniec października, wybrała suknię w kolorze szampana swojej marki Atelier Jolie, aby wziąć udział w festiwalu AFI w Los Angeles. To tyle dla tych, którzy twierdzą, że beż to nudny odcień, kompromis kolorystyczny, do którego uciekają się ci, którzy nie mają odwagi nosić koloru.
Beż to ulubiony kolor bogatych kobiet na całym świecie, synonim staromodnej klasyki, wygody i bezstresowego życia. Jednak w przypadku Angeliny Jolie, kobiety, która była „ambasadorką dobrej woli” Agencji ONZ ds. Uchodźców, a obecnie prowadzi społeczną markę modową współpracującą z organizacjami humanitarnymi, pojawia się podejrzenie, że jej entuzjazm dla neutralnych odcieni należy interpretować jako subtelne odniesienie do potrzeby pracy mody w harmonii z naturą, zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności.
W poniedziałek, 11 listopada, w Nowym Jorku, aktorka wzięła udział w pokazie filmu „Maria”, biografii Pablo Larraína o Marii Callas, w której gra główną rolę, ubrana w czarną aksamitną sukienkę, na którą założyła bardzo klasyczny beżowy trencz. Zdecydowanie niekonwencjonalna decyzja stylistyczna - założenie typowej dziennej odzieży wierzchniej na wieczorową suknię, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że ta ostatnia była na tyle długa, że była wyraźnie widoczna pod płaszczem i tworzyła silny efekt kontrastu nie tylko pod względem koloru. W rzeczywistości trencz zajmował tak ważne miejsce w stylizacji, że zdjęcia pokazujące przybycie Angeliny Jolie mogłyby wyglądać jak z kampanii Burberry. Czy to nie najwyższy czas, aby dyrektor kreatywny kultowego brytyjskiego domu mody, Daniel Lee, powitał Angelinę Jolie w swoich szeregach? To prawda, że Angelina nie urodziła się w deszczowym Albionie, ale w słonecznej południowej Kalifornii, ale jej wygląd ma te same cechy, które kojarzą się z tak zwanymi „ubraniami dziedzictwa”, tj. ubraniami zaprojektowanymi tak, aby przetrwały, zarówno pod względem stylu - ponieważ nigdy nie są naprawdę modne i dlatego nigdy nie wychodzą z mody - jak i pod względem jakości materiałów. Ciekawe podejście w czasach, gdy większość celebrytów wydaje się być zorientowana na modę, która żyje wyłącznie w teraźniejszości.

Burberry

Mango

Ganni

Rick Owens